Festyn dla dzieci w Ostrowitem
Czerwiec 11, 2019

Piątek poświęcony był w całości na przyjemności i zabawę z okazji Dnia Dziecka. Nauczyciele i rodzice przygotowali mnóstwo atrakcji, aby nasze dzieciaki spędziły ten dzień w możliwie najlepszy sposób. Wstępem do obchodów Dnia Dziecka był występ rodziców, a właściwie mam i jednej babci, które zaprezentowały publiczności „Kaczkę Dziwaczkę” – mówiąc językiem naszych uczniów – szacun dla mam! Na zewnątrz dzień rozpoczął się od pokazu sławęcińskiej Ochotniczej Straży Pożarnej – strażacy wjechali na boisko w pełnym rynsztunku, opowiedzieli o swojej trudnej pracy, zaprezentowali wyposażenie i pozwolili nawet przymierzyć stroje i hełmy. Nie musieli na szczęście w tym czasie gnać do pożaru, za to odjechali z włączoną syreną. Do Ostrowitego w tym czasie zawitali motocykliści, aby zaprezentować swoje maszyny. Oczywiście, wszyscy chłopcy byli zachwyceni, a i dziewczętom trudno było powstrzymać zaciekawienie… Motocykliści pojawili się później również w Sławęcinie i tu także zrobili furorę zabierając ochotników na przejażdżkę po bieżni, tym bardziej, że jeden z motocykli prowadził nasz pan Karol Ostrowski. Takiej przyjemności nie odmówiły sobie nawet panie nauczycielki… Wśród pozostałych atrakcji wymienić należy konkursy sportowe, łamigłówki logiczne i sprawnościowe na sali gimnastycznej i w terenie, fotobudkę, czy zabawę przy muzyce na boisku. Dzieci muszą coś jeść, aby miały energię na tak wyczerpujący dzień, o to także zadbali organizatorzy. Było wspólnie przygotowane w klasach zdrowe śniadanie. Były kiełbaski z grilla, lody, słodycze i napoje. W tym miejscu składamy podziękowania naszym drogim sponsorom, Radzie Rodziców, sołtysom i radnym – stanęliście na wysokości zadania! W międzyczasie zdążyliśmy także na chwilę usiąść i skupić się na akcji wspólnego czytania. Każda klasa otrzymała nagrody, gdyż konkurencje i zabawy były punktowane, jednak zwycięzcami byli wszyscy, bo na punkty nikt nie zwracał większej uwagi – zabawa jest najważniejsza!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tekst i zdjęcia: Jacek Rozmarynowski